Część V


Dodano: środa, 17 lutego 2010 19:46:45
Napisano: komentarze [0]


Jednak nic się stało, w końcu powoli otworzyłam oczy, byłam już w salonie na dole.
Patrzył na mnie z troską i zmartwieniem.
- Zabierz mnie stąd. - wyszeptałam z trudem .
Potem wtuliłam się w niego i wybuchłam płaczem. Zabrał mnie do domu Anne.
Byłam w jego sypialni.
- Co ty tu robisz ? - spojrzałam na niego
- Jeremy powiedział mi o wampiru grasującym w okolicy, martwiłem się o Ciebie.
spojrzałam mu w oczy, dostrzegłam w nich strach.
- Czego się boisz?
- Boję się o Ciebie, mogłem Cię stracić, a tego bym nie zniósł. - powiedział cicho - uspokój się .
- Jestem spokojna. - spojrzałam na niego lekko zdziwiona jego prośbą.
- Twoje serce słabnie, uspokój się - wyszeptał, ale tak żebym go usłyszała.
- Dlaczego akurat Jenn ?
Robert nie odpowiedział. Przytulił mnie i pocałował w czubek głowy.
- Ad, prześpij się.
- A jak wstanę będziesz tu? Nie znikniesz ?
- Nie. Obiecuję .- Nakrył mnie kocem .
Potem odpłynęłam , nic mi się nie śniło. Gdy obudziłam się, słońce właśnie wschodziło.
Było piękne, takie spokojne. Odwróciłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Położyłam
mu dłoń na policzku.
- Nie zostawiaj mnie teraz, potrzebuję Cię. - wyszeptałam
- Nie zostawię , ani teraz, ani nigdy więcej . - spojrzałam mu w oczy , jego obietnica
była szczera. Zbliżyłam się do niego i musnęłam delikatnie jego zimne wargi.
Nie protestował, odwzajemnił mój pocałunek.
Po chwili odsunął się delikatnie, uśmiechnął się do mnie, ale po chwili spoważniał
- Złapie go, Ad , i zabiję .
Spojrzałam na niego. Był uparty, więc nawet nie próbowałam mu tego wybić z głowy.
- Tylko proszę Cię , uważaj na siebie.
Ktoś zapukał do pokoju. Była to Lily. Wleciała na łóżko i przytuliła się do mnie.
- Przyniosę Ci śniadanie - Robert wyszedł z pokoju.
- Ciociu, jak się czujesz ? - Lily patrzyła na mnie z niepokojem , przejmowała się tym.
Co się stało.
- Już lepiej kochanie, nie martw się , będzie dobrze . - Sama nie wiem czy wierzyłam
w to co mówię, ale bardzo chciałam w to wierzyć. Uśmiechnęłam się do Lily. W oczach
małej zobaczyłam ulgę.

Część IV


Dodano: wtorek, 9 lutego 2010 17:11:57
Napisano: komentarze [0]


Skrzywiłam się, jak się potem okazało Robert nie słyszał dalszej części rozmowy.
- I co zrobisz ?
- Bardzo chciałam mieć dzieci, ale jeśli mam wybierać między dziećmi a Robertem,
wybór jest jeden. Nie potrafię bez niego żyć.

Następnego dnia wszystko szło nie tak jak trzeba. Była sobota. Poszłam do Shanne,
bo zadzwoniła do mnie. Coś było nie tak , czułam to. Weszłam do ich domu. Wszyscy
byli jacyś przygnębieni.
- Hey, co jest ?
- Jego sypialnia. - Jeremy wskazał dłonią schody. Weszłam na górę, a potem do
jego sypialni.
Nie było go tam, nikogo tam nie było. Na łóżku leżał list, do mnie.
Powoli podniosłam kopertę i odpakowałam ją. Napisał, że słyszał moją rozmowę z Shanną i że
powinien wcześniej o tym pomyśleć, że nie chce żebym przez niego musiała rezygnować z dzieci.
Reszty listu nawet nie pamiętam, oczy zaszły mi łzami zamknęłam je i osunęłam się na ziemię.
Anne wleciała do środka i przytuliła mnie. Długo siedziałyśmy tam na podłodze, w końcu wstałam.
- Muszę wracać do domu. - powiedziałam i wyszłam.
Przez następne kilkanaście dni żyłam jak cień, nie pamiętam co robiłam, co jadłam, co mówiłam.
Ale w końcu zaczęłam normalnie funkcjonować, zaczęłam dochodzić do siebie. A teraz ? Teraz on
dzwoni ... i po co ? chciałam z nim pogadać, ale wiem że to zadałoby mi tylko większy ból.


Gdy wróciłam do domu i weszłam do środka wiedziałam że stało się coś złego.
Kuchnia była zdemolowana. Powoli weszłam na górę. Stanęłam przed pokojem Jenn.
Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Nie było jej w środku. Wyszłam i
skierowałam się w stronę swojej sypialni. Spodziewałam się zobaczyć pełno krwi,
zmasakrowane ciało siostry, ale gdy weszłam ona leżała bezwładnie na moim łóżku.
Podeszłam do niej i wszystko zrozumiałam. Była blada jak ściana, albo jeszcze bardziej,
na jej szyi dostrzegłam niewielki ślad ...ślad po zębach. Nie było krwi, nigdzie, w jej ciele
też. Zamknęłam oczy i osunęłam się na ziemie. Poczułam zimno, ale nie było to zimno
podłogi , tylko te znajome zimno wampirzych ramion. Boże ! Ten morderca wrócił po mnie !

Cześć III


Dodano: czwartek, 4 lutego 2010 16:34:56
Napisano: komentarze [0]


... pocałował mnie w szyję . Uśmiechnęłam się szeroko.
- Widzisz potrafię już nad tym panować.
- Teraz ty się nie ruszaj i zamknij oczy. - od razu spełnił moją prośbę.
Zbliżyłam się do niego i musnęłam delikatnie jego wargi, Robert zesztywniał. Odsunął się.
- Przepraszam, wiem że nie powinnam, pewnie nic dla Ciebie nie znaczę, ale - w tym momencie
zamknął mi usta krótkim i delikatnym pocałunkiem.
- Po prostu wole nie ryzykować, ale obiecuję że jeszcze do tego wrócimy.- Puścił mi oczko.


Pewnej nocy obudziło mnie pukanie do okna.
Otworzyłam oczy, Robert patrzył na mnie lekko zdenerwowany. Otworzyłam okno i
wpuściłam go do środka.
- Coś się stało ? -spojrzałam na niego
- Niee, znaczy tak , ale to nic złego .- uśmiechnął się do mnie
Usiadł w fotelu i wyciągnął rękę w moją stronę, podeszłam do niego, a on posadził
mnie sobie na kolanach.
- Bo widzisz Ad, muszę Ci coś powiedzieć, bo ... jesteś dla mnie ważna i ... i - rany !
on naprawdę zaczął się jąkać - no ... Kocham Cię .
Zatkało mnie, nie wierzyłam że on naprawdę to powiedział. Wpatrywał się we mnie
wyczekując mojej reakcji.
- A ty ? Czujesz coś do mnie ?
- Żartujesz ? Pewnie , że tak. Robert , przecież Cię kocham. - zaśmiałam się.
Wtuliłam się w Roberta, zaczął całować moją szyję , a potem usta.
Cało wal mnie długo i namiętnie, aż zabrakło mi tchu.
-Wybacz, troszkę mnie poniosło. - patrzył na mnie z uśmiechem.
Wzięłam głęboki oddech, a potem wpiłam się w jego wargi,a palce wplotłam w
jego włosy. Uśmiechnął się łobuzersko, ale nie oponował. Rany ! To działo się
naprawdę ! W końcu odsunął mnie od siebie,
-Starczy na dzisiaj, Skarbie twoje serce zaczyna wariować, a chyba nie chcemy
żeby dzisiejsza noc skończyła się w szpitalu, prawda ?
Westchnęłam, wróciłam do łóżka. Robert nakrył mnie kocem i położył obok mnie.
Od tamtej pory również większość nocy spędzaliśmy razem.
Wszystko zmieniło się kiedy Robert usłyszał moją rozmowę z Shanne. Wróciłam
od lekarza. Weszłam do swojego pokoju, przyjaciółka już tam na mnie czekała .
- No i jak ? - Shanne była już w moim pokoju. - No mów, Ad przecież widzę, że
coś jest nie tak .Westchnęłam i usiadłam obok przyjaciółki.
- Bo , no wiesz , pytałam o dzieci i ...
wtedy nie wiedziałam, że Robert był pod moim oknem i wszystko słyszał
- No wiesz jak bardzo chciałam mieć dzieci ... doktor powiedział, że w moim stanie
normalna ciąża to duże ryzyko, no a ... - urwałam
Shanne wiedziała o co mi chodzi, przytuliła mnie do siebie i dokończyła za mnie
- ... a ciąża z wampirem nie wchodzi w grę ...

Część II


Dodano: wtorek, 2 lutego 2010 13:38:37
Napisano: komentarze [3]


W końcu dotarłam przed ich dom, zapukałam cichutko. Drzwi od razu się otworzyły
- Cześć Adrienne – Jeremy uśmiechnął się do mnie
- Hey – odpowiedziałam niepewnie
Weszliśmy do pokoju. Shanne , Lily, Niki i James byli w salonie . I wtedy go
zobaczyłam, bez wątpienia był jednym z nich, ale nigdy wcześniej go nie widziałam.
Na moment zapomniałam
kim jestem i gdzie jestem. Wampir przyglądał mi się dziwnie.
- To jest Robert. –przedstawiła go Anne
- Cześć – przywitałam się cichutko, ale byłam pewna że mnie usłyszał.
- Cześć. – odpowiedział mi niepewnie, nadal dziwnie mi się przyglądając.
Nie podobało mi się to, patrzył na mnie trochę tak jakby chciał mnie zjeść.
Ale miał w sobie coś co mnie przyciągało, i to bardzo. Zamknęłam na chwilę oczy.
Potem zaczęłam bawić się z Lily. Ta mała była naprawdę wyjątkowa. Uśmiechnęłam
się do siebie. Po kilku godzinach musiałam już wracać do domu. Jennifer na pewno
już się o mnie martwiła. No tak od śmierci naszych rodziców, moja starsza siostrzyczka
trochę mi matkowała, ale w sumie nie miałam jej tego za złe. Czasami się sprzeczałyśmy,
ale zawsze mogłam na nią liczyć. Wróciłam do domu, pogadałam z Jenn i poszłam spać. A noc ?
Rzadko mi się coś śniło, ta noc również była
spokojna...

Kolejne dnii były bardzo do siebie podobne, a jednak każdy był inny. Chyba nigdy
nie zapomnę pierwszego spotkania z nim sam na sam. Poszłam do lasu na spacer.
Usiadłam na trawie i zaczęłam rysować. Chciałam narysować Roberta.
Próbowałam dokładnie przypomnieć sobie jego twarz.
- Przyznaje, nawet podobny . - gdy go usłyszałam aż podskoczyłam
- Wybacz, nie chciałem Cię przestraszyć - uśmiechnął się czarująco.
Odpłynęłam.
- Nie szkodzi. To ... podoba ci się ?
- Aha. Masz talent. - uśmiech nie schodził mu z twarzy
- Ale twojej urody i tak nie da się namalować - odpowiedziałam i spuściłam głowę.
Zaśmiał się. spojrzałam na niego i też się uśmiechnęłam.
- Jesteś urocza.
Zarumieniłam się. Rozmawialiśmy kilka godzin, przy nim byłam po prostu sobą.
Chciał wiedzieć o mnie jak najwięcej. Opowiedziałam mu również o wypadku rodziców.
- To było pół roku temu, wracali do domu od znajomych, ktoś wjechał na nich na
skrzyżowaniu, zginęli na miejscu . Zostałyśmy z siostrą same. - sięgnęłam do torby i
wyciągnęłam tabletki. Wzięłam jedną i popiłam wodą. Dostrzegłam jego pytający wzrok.
- To na serce.
- Serce ? - spojrzał na mnie zdziwiony
- Od małego miałam słabe serce, w sumie to nic takiego, tylko nie mogę się przemęczać.
Wtedy mnie przytulił, zaskoczyło mnie to, ale i ucieszyło . Uśmiechnęłam się, a on spojrzał na mnie
i wytarł mi łzę z policzka. Nawet nie wiedziałam, że płacze. I wtedy się w nim zakochałam.
Codziennie po szkole chodziłam w tamto miejsce, żeby się z nim spotkać. Któregoś dnia, gdy przyszłam on już tam był.
- Hey.- uśmiechnęłam się na jego widok.
- Cześć. - również się uśmiechnął.
Usiadłam obok niego.
- Nie ruszaj się. - powiedział i zaczął zbliżać swoje wargi do mojej szyi.
Zamarłam, przeszedł mnie dreszcz, pomyślałam że chce mnie zmienić w wampira, ale niby dlaczego ? potem przeszło przez myśl, że chce mnie zabić, przełknęłam ślinę i wtedy on ...

Ja i oni


Dodano: poniedziałek, 1 lutego 2010 18:33:08
Napisano: komentarze [0]


Jestem Adrienne. Adrienne Black. Mam 19 lat. Mieszkam w Seatlle. Moja siostra to Jennifer.
Jen ma 22 lata.
Moja najlepsza przyjaciółka to Shanne ( Anne )
ma 19 lat , jej mąż Jeremy 21 lat, mają córeczkę
Lily . Jeremy ma siostrę - Niki ma 22 lata , a
jej mąż James 25.
Robert - ma 20 lat, jest moim ... chłopakiem ?
Dziwnie to brzmi, jest kimś o wiele ważniejszym,
ale o tym potem ; )

Jak to się zaczęło ?


Dodano: poniedziałek, 1 lutego 2010 18:23:14
Napisano: komentarze [3]


Był chłodny, wiosenny wieczór. Wyszłam na spacer, owijałam właśnie szyję szalikiem, kiedy zawirował mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz ‘Robert’. Odrzuciłam. Kochałam go, ale to co ostatnio się działo to dla mnie za wiele.
Ale po kolei , zaczęło to się kilka tygodni temu:


Jak zwykle wyszłam wolnym krokiem ze szkoły. Myślałam o mojej przyjaciółce –
Shanne wróciła niedawno ze swojej podróży ślubnej, kiedy dowiedziałam się kim
jest jej mąż, chciałam ją znienawidzić , chciałam zerwać z nią kontakt, ale była moją
przyjaciółką , kochałam ją . Westchnęłam ciężko. Ostatnio nawet zaczęłam akceptować
jej nową rodzinę, nie byli tacy źli, po za tym widząc córeczkę Anne i Jeremiego serce
mi miękło, Lily była naprawdę uroczym połwampirkiem. Właśnie szłam na spotkanie
z nimi, czasami wciąż nie mogłam uwierzyć, że moja najlepsza przyjaciółka była wampirem.



O Historii


Historia
Bohaterowie
Księga Czytających
Pokochaj


Archiwum

2010
luty (6)



Linki


< , 33





Znajomi




Szata


Szablon wykonała Scarlet!
Chcesz podobny? Zamów na Goodies.
Zdjęcia stąd.
Don't copy!